Chciałbym poruszyć teraz temat, który wielu z was zna pewnie z autopsji. Chodzi mi mianowicie o to, iż zgłaszacie się do urzędników z pretensjami, że wielu spraw nie da się w urzędzie załatwić „od ręki” i trzeba czekać „w kolejce”. No cóż- te nasze polskie kolejki będą chyba prześladować do końca życia. Ale poważnie. Kolejek w urzędach czasami nie da się uniknąć- weźmy na przykład Urząd Skarbowy. Przychodzi taki okres w roku, że każdy musi złożyć PIT w urzędzie. Jeśli wcześniej zabierzemy się za jego wypełnienie- może uda nam się uniknąć kolejek. To nie jest jakiś dziwny wymysł urzędników. My też mamy kłopot, jeśli pod koniec podanego okresu kolejki interesantów ciągną się kilometrami. Specjalnie dany jest dłuższy okres na składanie dokumentów, by w miarę możliwości te właśnie kolejki rozładować i rozciągnąć w czasie.
Niektórzy twierdzą, że pan/ pani przyjmująca dokumenty w okienku, nic nie robi. Może to tak wygląda na pierwszy rzut oka, ale osoba- urzędnik, który odbiera od Państwa dokumenty, w pewnym sensie przeprowadza ich pierwszą analizę. To osoba, która niejednokrotnie może zapobiec drobnym pomyłkom lub odkryć brak dokumentów, które winny zostać dołączone. Nie denerwujcie się zatem, jeśli odeślemy Was czasem z kwitkiem. Czasami lepiej wiedzieć od razu, że coś jest nie tak lub czegoś nam brakuje, niż dopiero po jakimś czasie dowiedzieć się, że źle złożyliśmy dokumenty, kiedy jest już za późno na ich uzupełnianie czy poprawianie.
Zostaw odpowiedź